Witam wszystkich. To nasz pierwszy wpis dlatego proszę o wyrozumiałość.
Udaliśmy się na świąteczny wypad do Czech. Dlaczego tam. Miało być tanio a wiadomo okres ostatnich dni roku to okres koszenia wszystkich co święta nie spędzają w domu. Miały być narty jak spadnie śnieg ale jakby nie było to coś do zwiedzenia też braliśmy pod uwagę. Nocleg udało się znaleźć chodź to był ostatni moment a ceny szybowały jak paralotniarze na górze Żar. W cenie mieliśmy spokój gwarantowany . To zalety pensjonatów położonych w bardzo małych wsiach. Minus to niestety wszędzie trzeba dojechać. Pogoda na narty nie dopisała ale za to zwiedziliśmy czeski raj. Czy było warto?
Najpierw Liberec . Fajny ryneczek na którym porozstawiano świąteczne budy oraz mała scena na której grały czeskie kapele. Jak na czeską muzykę brzmiało całkiem , całkiem .Dworzec ze znanym zegarem i torowiska o dwóch rozstawach (co jest dość osobliwe) , kolorowe tramwaje. Nieduże ale ciekawe miasto.No ale nie dla miast przyjechaliśmy. Bijemy na pierwszą atrakcję , Prachovské skály . Po drodze zamek Kost .
W innych dniach były też Trosky

oraz Hruba Skała oraz Valdsztejn . Wszystkie nie do zdobycia. (w okresie zimowym niestety nieczynne)No i jesteśmy przy wejściu do skalnego miasta. I co ? Biletu nie kupicie ale na szczęcie brama otwarta.
Parę godzin spędzonych tam naprawdę odrywają od rzeczywistości. Warto.
Sama powierzchnia nie jest duża dlatego polecam nawet starszym i dzieciom ,aczkolwiek trasy są o różnym stopniu trudności. Wdrodze powrotnej zachaczamy o
miasteczko Rumcajsa czyli Jicin .Nasz bohater z Hanką i Cypiskiem ruszyli za karpiem i niestety drzwi nam nie otwarto.Noc Wigilijną spedziliśy w Pradze 

by następnego dnia ruszyć na kolejny spacer , a jakże skalne miasto Hruboskalsko.
I tu było za darmo ale akurat tam jest tak zawsze. 
Wyruszamy spod zamku i trafiamy po jakimś czasie na pole campingowe z basenem , mała plażą… taki „czeski raj”
no dobra przepraszam u nas też nie wszystkie kąpieliska są idealne.
Potem już tylko lepiej. Cztery godziny spokoju , przyrody i tego co wielu ludzi szuka po pracy czy stresie. 

Wyobraźnia pracowała , widziałem obcych 
rozbitego lotnika na skale
czy duszka strzegącego wejscia do tajemniczego świata
ale to tylko moja wyobraźnia .
Był też czas na zwiedzenie w tych dniach także świetnej góry dla narciarzy
ale narty znowu zostały w samochodzie.
Podsumowanie czasu wyjazdu i atrakcji.
Minusy to nieprzewidywalna pogoda, pozamykane atrakcje jak np. zamki, krótki dzień .
Plusy to spokój, brak masowej turystyki, goła natura. Polecam jak najbardziej